agaira.s, piesiulki urocze i życzymy im wszystkim wiele szczęscia i MAX ZDROWIA!!! (przepraszam za krzyk, ale dla większości chyba będzie to zrozumiałe). Tylko zastanawiam się co to za wet:-/ takie rady od weterynarza... to jakaś masakra:-/ Ja też jak kupowałam Marianka to nie mialam pojecia o co kaman:-/ ale jak widziałam ile przez 5 lat swojego zycia sie nacierpial to uchowaj Boze:( teraz gdybym nie zgubiła telefonu do tych osób, od ktorych go kupilam to bym im niezle nawtykala. I uwierz sa tu swiadkowie, ae jak bylam nowa to szukalam panny dla mojego Marianka, kłociłam się itp. Dzis jednak wiem i to dzieki wlasnie forumowiczom z tego forum, ze popelnilabym najwiekszy blad jaki moglabym popelnic. Tylko dla spelnienia swoich marzen o dzieciaczkach Marysia:-/.... Dzis nie dopuszcze żeby Manio mial dzieci. Jesli mialyby cierpiec to co on to ja dziekuje bardzo. Za te kase, za ucieche z maluchow (pewnie na poczatku bo potem choruja) itp.
Nikt tu nie zyczy wam zle. Ale moim zdaniem to byla glupota z waszej strony a juz ze strony weterynarza to brak mi slow:-/
Witaj Violl i Marianku.Tak to jest jak się opisuje sprawę po krótce.Wet jest ok,to my się radziliśmy bo nie jesteśmy przekonani do sterylki ,więc postanowiliśmy,że będą maluszki.Lilu skończyła 2,5 roku,więc mogła zostać matką.Nie mieliśmy z nią problemów.Zanim znaleźliśmy odpowiedniego pieska (ojca)minął chyba miesiąc i trzeba było do niego pojechać ponad 100km.Dopuściliśmy tylko raz,więc nie mieliśmy pewności,że będą maluszki.Lilu oszczeniła się samodzielnie,bez powikłań, my jej asystowaliśmy.Szczeniaczki nie miały przepukliny,rosły w oczach i stawały się szybko silne i samodzielne(u piesków nie stwierdzono wnętrostwa),radosne i chętne do zabaw.Także nie robiliśmy niczego bezmyślnie,staraliśmy się aby rodzice byli dobrze dobrani,żeby maluszki odziedziczyły dobre geny(oglądaliśmy wiele piesków,zanim podjęliśmy decyzję).Maluszki były odrobaczone i zaszczepione i powiem szczerze,że wychowanie szczeniaczków to ogromne wyzwanie.Pieski mają się dobrze i Lilu także.Pozdrawiam
Witaj Violl i Marianku.Tak to jest jak się opisuje sprawę po krótce.Wet jest ok,to my się radziliśmy bo nie jesteśmy przekonani do sterylki ,więc postanowiliśmy,że będą maluszki.Lilu skończyła 2,5 roku,więc mogła zostać matką.Nie mieliśmy z nią problemów.Zanim znaleźliśmy odpowiedniego pieska (ojca)minął chyba miesiąc i trzeba było do niego pojechać ponad 100km.Dopuściliśmy tylko raz,więc nie mieliśmy pewności,że będą maluszki.Lilu oszczeniła się samodzielnie,bez powikłań, my jej asystowaliśmy.Szczeniaczki nie miały przepukliny,rosły w oczach i stawały się szybko silne i samodzielne(u piesków nie stwierdzono wnętrostwa),radosne i chętne do zabaw.Także nie robiliśmy niczego bezmyślnie,staraliśmy się aby rodzice byli dobrze dobrani,żeby maluszki odziedziczyły dobre geny(oglądaliśmy wiele piesków,zanim podjęliśmy decyzję).Maluszki były odrobaczone i zaszczepione i powiem szczerze,że wychowanie szczeniaczków to ogromne wyzwanie.Pieski mają się dobrze i Lilu także.Pozdrawiam
agaira.s, przyznam, że Lilu jest śliczna:)
ale nie mogę się zgodzić z jednym - ogólnie Waszą bezmyślnością było rozmnażanie psów nierasowych i tylko tyle.
Uwierz też miałam takie zdanie jak ty, ale powtarzam, moj Manio był okazem zdrowia, zapytaj Chefranka, ale w pewnym momencie zaczęły się schody.... niestety pies sie wycierpiał tyle, że ja nie chce by jego dzieci przechodzily to samo.
ps. przytocze jedno Manio miał dwa śliczne oczęta, teraz nie ma jednego a na drugie ledwie co widzi bo ma zdjętą zaćme, a ma dopiero 5 latek od 12 czerwca.
Dla kogo jest to bezmyślne dla tego jest.Tak jak pisałam wcześniej,wszystko było planowane starannie,a nie bezmyślnie .Lilu była matką i wygląda na to,że wpłynęło to pozytywnie na jej psychikę.W jej przypadku jest o tyle dobrze,że nie jest malutka,więc nie jest obciążona cechami karzełków(czyli problemy z oddychaniem lub niewydolnością innych organów wewn.)Co do nazwy pies nierasowy to chyba coś nie tak,ja bym to określiła ;bez rodowodu.Wiem,że hodowcy nazywają tak te które nie mają rodowodu.Ostatnio byliśmy na wystawie psów rasowych i ludzie się pytali czy wystawiamy naszą,odpowiedź była prosta że nie bo nie ma rodowodu.A zresztą dla mnie pies to pies,wszystkie są kochane,a określenie kundel jest moim zdaniem obraźliwe.Nawet jak kupujemy pieska po rodowodowych rodzicach nie wiemy czy będzie on w 100% zdrowy,więc wszystko zależy od cech osobniczych.
Pozdrawiamy;
agaira.s, Twoje wypowiedzi są identyczne jak moja świadomość kilka lat temu... Wiesz jak spacerowałam po Władysławowie 2 lata temu to pan "hodowca", jeżdżący na wystawy też pytał czy mój Maryś to w pierwszej trójce na podium bo taki cudny... Ba, mało tego zapytał czy nie chcemy rodowodu dla Marianka bo z tym to nie ma problemu.
Cudny Boniuszek,niech się zdrowo chowa i przyniesie dużo radości swojej Pani
Pozdrawiamy
[ Dodano: Pią 25 Cze, 2010 00:07 ]
Pozdrawiamy Violl i Maniuś
Bądźmy dobrej myśli,niech nasze Bulwiaczki będą zdrowe i radosne,a jeżeli coś się (odpukać)wydarzy,to pamiętajmy,że wzięliśmy pieska do domu,aby był naszym przyjacielem,a my mamy mu zapewnić godne warunki i odpowiednią opiekę
Mam na imię YOGI...mam 2,5 wiosenek i jestem rozkosznym urwiskiem uwielbiającym robić psoty. uwielbiam wylegiwać się ze swoją panią (jak ma wolne) do poznych godzin rannych.uwielbiam bardzo moich psich kolegów i jestem chętny do zabaw z nimi a nie nawidze za to strasznie kotów rozszarpał bym im tyłek.lubie zaczepiać krówki na polanie. jak wzuce zdjecia na kompa to bedzie mnie widziec wyrazniej. pozdrawiam moich kolegów wszystkich z forum. Buldogi trzymajcie sie na dobre i na złe!!!!!!!!!!!!!!!! buziaki
We wrześniu w moim domku pojawi się upragniona bulwa. Piękny i słodki Całus. Bardzo ubolewam nad faktem, że puki co nie możemy się zobaczyć. Już nie mogę się doczekać września.
Pozdrawiam wszystkich posiadaczy tych pięknych kufek.
dzięki Karola za miłe słowa, psiak zachwyca wszystkich, ludzie mnie zaczepiają, wszystkich rozwesela swoim zachowaniem i wyglądem, Coffi już jest honorowym członkiem naszej rodizny
Bulw: 1
Dołączyła: 14 Mar 2010 Posty: 9 Skąd: Miastko
Wysłany: Pią 20 Sie, 2010 14:10
Fuks ur.01.05.2oo9 r.
nasz Fuks jest bardzo kochanym urwiskiem...
kocha długie spacery do lasy ,a gdy tylko widzi drzewa zaczyna szalec jak opentany...(obgryza kore z drzew )
niestety mamy z niem problem... Fuks jest agresywny...akceptuje tylko naszą trójkę...
ugryzł już nie jedną osobę...od poczatku wrześnie będziemy jezdzic na szkolenia do tresera mam nadzieję ze to pomożę...
w naszej rodzinie jest juz buldog francuski i jest on potulny jak baranek.Specjalnie wybralismy ta rasę by miec spokojnego psa...widac każdy pies jak i człowiek ma inny charakter
proszę jeżeli masz(lub mialeś) podobny problem napisz do mnie jak sobie z tym poradziles
przepraszam za to że troche posmuciłam atmoswerę na forum...
myśle że to jest naprawde problem...
ps.sliczne wasze psinki:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum